Poradnik boccisty cz. 17 – Jak nie grać w boccię: 40 błędów, które kosztują punkty
🇬🇧 English version: How not to play boccia — 40 mistakes that cost points
Poradnik boccisty — odcinek 17 z 17. ◀ Poprzednio: cz. 16 – Jak przygotować bile do gry w boccia?.
Boccia to gra, w której rzadko przegrywa się przez brak umiejętności. Przegrywa się przez powtarzanie tych samych decyzji. Poniżej 40 błędów, które kosztują punkty — od taktyki, przez technikę i głowę, po sprzęt i trening. To nie jest lista dla początkujących: większość z tych rzeczy robią zawodnicy grający od kilku lat.
Spis treści
- Błędy taktyczne
- 1. Za mało grasz
- 2. Rzucasz, zanim ustalisz cel endu
- 3. Grasz na punkt, gdy powinieneś grać na pozycję
- 4. Zużywasz bile na „poprawianie” dobrej sytuacji
- 5. Rozbijasz, kiedy prowadzisz
- 6. Nie liczysz bil przeciwnika
- 7. Grasz ostatnią bilę tak samo jak pierwszą
- 8. Ignorujesz jacka jako cel zagrania
- 9. Nie budujesz blokad
- 10. Grasz zawsze tą samą stroną boiska
- 11. Nie zmieniasz planu po nieudanym zagraniu
- Błędy techniczne
- 12. Zmieniasz technikę w trakcie meczu
- 13. Rzucasz za mocno „na wszelki wypadek”
- 14. Nie kontrolujesz pierwszego odbicia
- 15. Źle dobierasz twardość bili do zagrania
- 16. Grasz bilami, których nie znasz
- 17. Nie rozgrzewasz się
- 18. Zła pozycja w wózku
- 19. (BC3) Ustawiasz rampę „na oko”
- 20. (BC3) Zła komunikacja z asystentem
- 21. Nie sprawdzasz bil przed meczem
- Błędy mentalne
- Błędy sprzętowe i organizacyjne
- 30. Nie znasz przepisów, na których przegrywasz
- 31. Nie kontrolujesz czasu
- 32. Źle pakujesz sprzęt
- 33. Nie dbasz o bile — albo „dbasz” o nie tak, że grozi to dyskwalifikacją
- 34. Trenujesz zawsze na tej samej nawierzchni
- 35. Nie grasz sparingów
- 36. Trenujesz bez planu
- 37. Kupujesz bile na ten sezon, a nie na następny
- 38. Nie trenuj na pamięć – mierz swoje błędy
- 39. Nie oszukuj – ani przeciwnika, ani siebie
- 40. Największy błąd: granie każdej bili osobno

Błędy taktyczne
1. Za mało grasz
Zanim przejdziemy do taktyki, techniki i sprzętu, trzeba powiedzieć rzecz najmniej wygodną: większość zawodników po prostu gra za mało. Żadna wskazówka z tej listy nie zadziała u kogoś, kto bierze bile do ręki raz w tygodniu na treningu klubowym.
Zawodnicy z czołowej setki rankingu World Boccia grają codziennie, po dwie–trzy godziny. Nie dwa razy w tygodniu po półtorej. Codziennie. To jest poziom, na którym rzut przestaje wymagać myślenia i zaczyna być odruchem — a dopiero wtedy w głowie zostaje miejsce na czytanie układu i planowanie endu.
Arytmetyka jest bezlitosna. Dwa treningi w tygodniu po półtorej godziny to trzy godziny tygodniowo. Zawodnik grający codziennie po dwie godziny ma czternaście. W skali roku to różnica między około stu pięćdziesięcioma a siedmiuset godzinami na boisku. Przy takim dystansie nie ma znaczenia, kto ma lepsze bile ani kto zna więcej typów zagrań.
Dobra wiadomość jest taka, że te dwie godziny nie muszą odbywać się w hali. Boisko można rozłożyć w salonie, na korytarzu, w świetlicy. Do pracy nad kontrolą dystansu wystarczy kilka metrów i mata. Do pracy nad celnością — jack, kilka bil i cierpliwość. Codzienne czterdzieści minut w domu plus dwa treningi klubowe daje w tygodniu więcej niż większość konkurencji.
Jeśli po przeczytaniu całej tej listy miałbyś zmienić w swoim treningu tylko jedną rzecz, zmień częstotliwość. Reszta zadziała dopiero na tej podstawie.
2. Rzucasz, zanim ustalisz cel endu
Pierwsza bila wychodzi z ręki, a zawodnik nadal nie wie, czy gra o punkt, o dwa, czy o to, żeby stracić jak najmniej. Od tej decyzji zależy wszystko, co zrobisz przez kolejnych pięć rzutów. Zanim podjedziesz do boiska, odpowiedz sobie na jedno pytanie: co jest dzisiaj dobrym wynikiem tego endu?
3. Grasz na punkt, gdy powinieneś grać na pozycję
Przeciwnik ma jedną bilę bardzo blisko jacka, ty masz jeszcze cztery. Próbujesz dostawić bliżej i zużywasz na to trzy bile. Znacznie częściej lepszym rozwiązaniem jest ustawienie bili, która zamknie mu drogę albo da ci dobrą pozycję do rozbicia ostatnią bilą.
4. Zużywasz bile na „poprawianie” dobrej sytuacji
Prowadzisz 2:0 w endzie, zostały ci dwie bile, przeciwnikowi jedna. Rzucasz, bo „a nuż będzie trzeci punkt”. Efekt: twoja bila zbija jacka w jego stronę i kończysz end na zero. Gdy układ jest korzystny, najlepszym zagraniem bywa zagranie bezpieczne albo poza strefę.
5. Rozbijasz, kiedy prowadzisz
Rozbicie to zagranie o wysokim ryzyku. Ma sens, gdy tracisz. Gdy prowadzisz, najczęściej otwiera układ, którym przeciwnik posłuży się lepiej niż ty.
6. Nie liczysz bil przeciwnika
Ile bil zostało jemu, a ile tobie — to jedyna informacja, która realnie zmienia wartość każdego zagrania. Zawodnik z ostatnią bilą gra zupełnie inną grę niż ten, któremu zostały trzy. Jeśli tego nie śledzisz, decydujesz w ciemno.
7. Grasz ostatnią bilę tak samo jak pierwszą
Ostatnia bila jest wyjątkowa: nie ma po niej odpowiedzi. To jedyny moment, w którym ryzykowne zagranie bywa najbardziej racjonalne, bo przeciwnik nie zdąży go ukarać. Odwrotnie z pierwszą, która powinna być przede wszystkim bezpieczna.
8. Ignorujesz jacka jako cel zagrania
Jack nie jest nieruchomy. Przesunięcie bili celu w rejon, w którym masz przewagę, bywa skuteczniejsze niż dostawianie kolejnej bili tam, gdzie przeciwnik ma już trzy.
9. Nie budujesz blokad
Bila postawiona przed skupiskiem przeciwnika jest warta więcej niż bila leżąca minimalnie bliżej jacka. Blokada odbiera mu całą klasę zagrań i zmusza do gry, której nie ćwiczył.
10. Grasz zawsze tą samą stroną boiska
Każdy ma stronę, która leży mu lepiej. Przeciwnik zauważa to po dwóch endach i zaczyna ją zamykać. Bez przećwiczonej drugiej opcji twoja gra jest przewidywalna już w połowie meczu.
11. Nie zmieniasz planu po nieudanym zagraniu
Plan był dobry — dopóki bila nie zatrzymała się dwa metry dalej, niż miała. Od tego momentu to jest inny end i wymaga innej decyzji. Powtarzanie tego samego zagrania „bo tym razem wyjdzie” to najdroższy nawyk w bocci.
Błędy techniczne

12. Zmieniasz technikę w trakcie meczu
Dwa nieudane rzuty i zawodnik zaczyna „próbować inaczej” — inny chwyt, inny zamach, inna pozycja ręki. W trakcie meczu nie ma czasu na naukę. Wracasz do techniki, którą masz opanowaną, i zmieniasz decyzje, a nie ruch.
13. Rzucasz za mocno „na wszelki wypadek”
Za krótka bila zostaje w grze i często nadal coś blokuje. Za długa wypada ze strefy i jest stracona bezpowrotnie. Przy równej niepewności lepiej mylić się w stronę krótszą.
14. Nie kontrolujesz pierwszego odbicia
Liczy się nie to, gdzie bila wyląduje, tylko gdzie się zatrzyma. Na twardym parkiecie ta sama bila przejedzie dwa razy dalej niż na macie. Jeśli nie testujesz nawierzchni przed meczem, cały twój wyczuty dystans jest do wyrzucenia.

15. Źle dobierasz twardość bili do zagrania
Miękka bila zatrzymuje się szybko i nadaje się do zastawiania i blokowania. Twarda przenosi energię i służy do rozbijania. Granie całego meczu jedną twardością to rezygnacja z połowy dostępnych zagrań — zestawienie twardości do rodzajów rzutów porządkuje to w kilka minut.
16. Grasz bilami, których nie znasz
Nowy komplet zachowuje się inaczej przez pierwsze tygodnie. Zawodnik, który przywozi świeże bile na turniej, gra w praktyce pierwszy trening w życiu — tylko że na punkty. Jeśli kupujesz nowe, kupuj z wyprzedzeniem: Boccia Prime albo Superior Mix z konfiguratorem twardości pozwalają dobrać komplet pod własny styl, ale i tak potrzebują czasu na rozegranie.
17. Nie rozgrzewasz się
Pierwszy end to nie jest rozgrzewka. Kilkanaście spokojnych rzutów przed meczem kalibruje czucie dystansu na konkretnej nawierzchni — i to jedyny moment, kiedy możesz to zrobić za darmo.
18. Zła pozycja w wózku
Pozycja siedząca decyduje o powtarzalności bardziej niż sam ruch ręki. Zsunięcie się o kilka centymetrów w trakcie meczu zmienia kąt wyrzutu i całą kalibrację. To warto sprawdzać co kilka endów, nie raz na początku.
19. (BC3) Ustawiasz rampę „na oko”
Rampa, której ustawienie nie jest powtarzalne, zamienia grę w loterię. Punkty odniesienia, znaczniki, stała procedura — to warunek, żeby w ogóle mówić o poprawie. Sprzęt dla zawodników BC3 obejmuje akcesoria, które tę powtarzalność wymuszają.
20. (BC3) Zła komunikacja z asystentem
Asystent nie widzi boiska i nie może go widzieć. Jeśli twoje komendy nie są jednoznaczne i zawsze takie same, tracisz punkty na nieporozumieniach, a nie na grze. Ustal słownik komend i trzymaj się go także na treningu.
21. Nie sprawdzasz bil przed meczem
Bila, która nie przejdzie kontroli, to nie problem sprzętowy — to end rozegrany dwunastoma bilami zamiast trzynastoma. Sprawdź komplet dzień wcześniej, nie w kolejce do sędziego. Do pomiarów i kontroli przydaje się zestaw sędziego.

Błędy mentalne
22. Grasz emocjami po złym rzucie
Najdroższy rzut meczu to zwykle ten wykonany zaraz po najgorszym. Krótka pauza, oddech i świadome wrócenie do sytuacji na boisku kosztują pięć sekund i ratują cały end.
23. Przyspieszasz pod presją
Przy wyrównanym wyniku rytm gry przyspiesza sam z siebie. Zawodnicy, którzy o tym wiedzą, celowo zwalniają — bo ich skuteczność spada nie od nerwów, tylko od skrócenia rutyny.
24. Analizujesz w trakcie zagrania
Decyzję podejmujesz przed rzutem. W trakcie ruchu wykonujesz to, co postanowiłeś, a nie zastanawiasz się, czy to dobry pomysł. Wahanie w połowie zamachu widać w wyniku natychmiast.
25. Grasz „pod przeciwnika” zamiast pod boisko
Silniejszy rywal nie zmienia fizyki. Bila nadal jedzie tyle samo. Granie asekuracyjne przeciw komuś, kogo się obawiasz, to najprostsza droga do przegrania meczu, który był do wygrania.
26. Tracisz koncentrację między endami
Przerwa między endami to moment, w którym przygotowujesz następny, a nie rozliczasz poprzedni. Rozmowa o tym, co poszło źle, może poczekać do końca meczu.
27. Boisz się rozbicia
Wielu zawodników unika rozbijania, bo „to ryzykowne”. W efekcie przeciwnik wie, że może bezkarnie budować skupisko przy jacku. Rozbicie trzeba mieć w repertuarze choćby po to, żeby musiał się z nim liczyć.
28. Traktujesz przegrany end jak przegrany mecz
Strata czterech punktów w jednym endzie boli, ale to nadal jeden end. Zawodnicy, którzy po takim endzie zmieniają całą strategię, przegrywają mecz dwa endy później.
29. Nie masz rutyny przedrzutowej
Ta sama sekwencja przed każdym rzutem — spojrzenie, oddech, ustawienie, wykonanie — trzyma technikę razem, gdy rośnie napięcie. Bez niej pod presją rozpada się najpierw rytm, a zaraz po nim celność.

Błędy sprzętowe i organizacyjne
30. Nie znasz przepisów, na których przegrywasz
Nieznajomość zasad dotyczących przekroczenia linii, kolejności zagrań czy sytuacji po wypadnięciu jacka kosztuje punkty, których nie da się odrobić techniką. To najtańsza rzecz do poprawienia w całej tej liście — wystarczy jeden wieczór z przepisami World Boccia.
31. Nie kontrolujesz czasu
Limit czasu na end jest częścią gry, a nie formalnością. Zawodnik, który zużywa go na pierwsze dwa rzuty, ostatnie trzy wykonuje w pośpiechu — i właśnie tam traci mecz.
32. Źle pakujesz sprzęt
Bile obijające się luzem w torbie tracą kształt, a razem z nim powtarzalność. Twardy wkład albo właściwe opakowanie to nie wygoda transportu, tylko ochrona parametrów, za które zapłaciłeś.
33. Nie dbasz o bile — albo „dbasz” o nie tak, że grozi to dyskwalifikacją
Kurz, wilgoć i pot zmieniają przyczepność powierzchni. Przetarcie bil suchą lub lekko wilgotną szmatką po treningu zajmuje minutę i realnie wydłuża okres, w którym komplet zachowuje się przewidywalnie. Bile zamszowe wymagają tu więcej uwagi niż PU.
Ale jest druga strona tego punktu, znacznie poważniejsza.
Nie smaruj bil klejami, lakierami, żywicami ani niczym, co zmienia ich właściwości. Nie używaj detergentów, rozpuszczalników, silikonów, preparatów do skóry ani „domowych sposobów” na zwiększenie przyczepności lub zmianę twardości. Nie chodzi o to, że to nie działa — chodzi o to, że jest to niezgodne z przepisami World Boccia. Bile podlegają kontroli sprzętu przed zawodami, a ingerencja w ich parametry to nie szara strefa, tylko podstawa do odrzucenia kompletu i do dyskwalifikacji zawodnika.
Warto też pamiętać o czymś, o czym rzadko się mówi przy sprzęcie: preparaty nanoszone na bile trafiają na dłonie. Część środków chemicznych dostępnych w sprzedaży zawiera substancje znajdujące się na liście zabronionej Światowej Agencji Antydopingowej. W sporcie objętym kontrolą antydopingową odpowiedzialność za to, co znajdzie się w organizmie zawodnika, spoczywa na zawodniku — niezależnie od tego, jak tam trafiło. Nie ma żadnej przewagi sportowej, która byłaby warta tego ryzyka.
To samo dotyczy leków, które bierzesz na co dzień. W sporcie osób z niepełnosprawnościami wielu zawodników przyjmuje leki na stałe — przeciwbólowe, rozkurczowe, na spastyczność, na ciśnienie, hormonalne. Część z nich zawiera substancje z listy zabronionej, i to nierzadko takie, po których nikt by się tego nie spodziewał. Nie odstawiaj niczego na własną rękę i nie zakładaj, że „to przecież lek na receptę, więc jest w porządku”.
Zrób dwie rzeczy: skonsultuj swoją listę leków z lekarzem prowadzącym pod kątem przepisów antydopingowych i — jeśli lek jest na liście zabronionej, a jest ci niezbędny — wystąp o wyłączenie dla celów terapeutycznych (TUE) przed startem, a nie po kontroli. Wniosek składa się do krajowej agencji antydopingowej; w Polsce jest to POLADA. Każdą zmianę leczenia w trakcie sezonu też trzeba zgłosić. To kilka formalności, które chronią cię przed sytuacją, w której tracisz wynik za coś, czego w ogóle nie planowałeś.
Zasada jest prosta: bile czyścisz, a nie modyfikujesz. Jeśli komplet przestał trzymać parametry, to znak, że czas na nowy — patrz punkt 37.
34. Trenujesz zawsze na tej samej nawierzchni
Jeśli cały rok grasz na jednej hali, na wyjeździe twoje wyczucie dystansu nie działa. Warto celowo trenować na dwóch różnych podłożach i mieć zapisane, o ile się różnią. Pomagają w tym maty treningowe — także mata na kierunek rzutu i mata do przepychania i rykoszetów.
35. Nie grasz sparingów
Rzucanie do celu bez przeciwnika rozwija precyzję i nie rozwija niczego poza nią. Taktyki uczysz się tylko wtedy, gdy ktoś po drugiej stronie psuje ci plan.
36. Trenujesz bez planu
„Porzucam trochę bil” to nie jest trening. Jednostka bez określonego celu daje objętość i nie daje postępu — i to jest dokładnie ten problem, który rozwiązują dwa następne punkty.
37. Kupujesz bile na ten sezon, a nie na następny
To jest błąd, który kosztuje najwięcej, a wygląda najbardziej niewinnie: zawodnik zamawia nowy komplet miesiąc przed mistrzostwami, bo „stare już nie trzymają”. Bile przychodzą, są świetne — i przez cały turniej zachowują się inaczej, niż się spodziewa.
Nowe bile potrzebują czasu. Ręcznie szyte bile z PU i zamszu zmieniają się przez pierwsze tygodnie użytkowania: szwy się układają, wypełnienie zbija, powierzchnia dociera się do podłoża. Bila prosto z pudełka toczy się inaczej niż ta sama bila po dwóch miesiącach treningu. Nie jest gorsza — jest po prostu inna, a ty masz w głowie skalibrowaną tę starą.
I potrzebują tego, żebyś się ich nauczył. Nawet identyczny model w tej samej twardości ma własny charakter: inaczej reaguje na mocniejszy rzut, inaczej wytraca prędkość na końcu toru, inaczej zachowuje się przy kontakcie z inną bilą. Tego nie da się wyczytać ze specyfikacji — to się wyjeżdża setkami rzutów.
Stąd prosta zasada, którą stosują zawodnicy grający na poziomie mistrzowskim:
Kupuj bile dziś z myślą o przyszłym sezonie.
W praktyce oznacza to dwa komplety w rotacji. Jednym grasz zawody w tym sezonie — jest rozegrany, znasz go i ufasz mu. Drugi, kupiony wcześniej, rozgrywasz na treningach, żeby w kolejnym sezonie wszedł na zawody już „gotowy”. Kiedy pierwszy komplet zacznie odchodzić, nie zostajesz z niczym i nie musisz uczyć się sprzętu w trakcie startów.
Ta sama logika dotyczy zmiany twardości albo materiału. Jeśli rozważasz przejście z PU na zamsz albo dołożenie twardszych bil do rozbijania, kup je na kilka miesięcy przed sezonem, w którym mają realnie pracować. Konfigurowalne zestawy — Boccia Prime czy Superior Mix, gdzie twardość każdej z 13 bil dobierasz osobno — ułatwiają to o tyle, że możesz wymieniać komplet stopniowo, a nie w całości. Pojedyncze bile do uzupełniania znajdziesz w kategorii bile do boccii.
Najgorszy moment na nowe bile to tydzień przed zawodami. Najlepszy — zaraz po ich zakończeniu.

38. Nie trenuj na pamięć – mierz swoje błędy
Jedną z największych pułapek treningu bocci jest ocenianie własnej gry wyłącznie na podstawie wrażeń. „Dzisiaj dobrze grałem długie.” „Na pięciu metrach chyba jestem słabszy.” „Ta bila zazwyczaj dobrze mi leży.” „Ostatnio poprawiłem celność.”
Problem polega na tym, że bez danych trudno stwierdzić, czy rzeczywiście nastąpiła poprawa. Kilka świetnych rzutów potrafi zatrzeć w pamięci kilkanaście przeciętnych, a wyjątkowo słaby trening może stworzyć wrażenie regresu, którego w dłuższym okresie wcale nie ma.
Dlatego warto zapisywać trening. Można robić to ręcznie, ale istnieją też narzędzia stworzone specjalnie dla bocci. Jednym z nich jest Boccia ProTrainer – aplikacja treningowa przeznaczona dla zawodników bocci, w tym kategorii BC1–BC4.
Pozwala rejestrować rzuty i ich odchylenie od celu, obserwować rozrzut na heatmapach, porównywać wyniki na różnych dystansach oraz analizować postęp w czasie. Zawiera również bibliotekę ćwiczeń, narzędzia do treningu pod presją, tablicę taktyczną i możliwość analizy meczów. Szczególnie interesujące możliwości otrzymują zawodnicy BC3: ProTrainer udostępnia narzędzia związane z kalibracją rampy, ustawieniami oraz organizacją współpracy zawodnika z ramp operatorem. Więcej o samej aplikacji piszemy w dziale aplikacji treningowych do bocci.
Po co to wszystko? Nie po to, żeby po treningu podziwiać wykresy. Dane mają odpowiadać na konkretne pytania. Czy przy 6 metrach regularnie zostawiasz bile za krótkie? Czy twój rozrzut wyraźnie rośnie wraz z dystansem? Czy określony rodzaj zagrania wykonujesz skuteczniej niż miesiąc temu? Czy pod presją twoja skuteczność spada? Czy problem występuje losowo, czy powtarza się w konkretnych warunkach?
To zupełnie inny poziom analizy niż stwierdzenie: „muszę więcej trenować”.
Aplikacja nie nauczy zawodnika podejmowania decyzji za niego i nie zastąpi dobrego trenera. Może jednak zrobić coś bardzo wartościowego – pokazać błędy, których zawodnik sam nie zauważa. I właśnie dlatego pasuje do filozofii „jak nie grać w boccię”. Najgorszy błąd treningowy to powtarzać setki rzutów, nie wiedząc, co właściwie próbujemy poprawić.
Zamiast zgadywać – sprawdź
Jeżeli trenujesz regularnie, potraktuj dane jak kolejne narzędzie treningowe. Nie zapisuj wszystkiego tylko dlatego, że możesz. Wybierz problem – na przykład kontrolę dystansu – przeprowadź serię porównywalnych prób, zapisz rezultaty, a następnie wróć do tego samego testu po kilku tygodniach.
Wtedy „wydaje mi się, że gram lepiej” można zastąpić znacznie ważniejszym stwierdzeniem: „Wiem, w czym gram lepiej, a nad czym nadal muszę pracować.”
Boccia ProTrainer działa na telefonie, tablecie i komputerze, także offline — bez zasięgu w hali nadal zapisujesz trening.
Rejestracja jest bezpłatna: dostajesz 14 dni pełnej wersji i nie musisz podawać karty. Po okresie próbnym możesz zostać na ograniczonym planie darmowym albo przejść na płatny — nic nie nalicza się automatycznie, bo nie ma czego obciążyć. Jeśli chcesz sprawdzić, czy dane faktycznie pokażą ci coś, czego nie widzisz na treningu, dwa tygodnie w zupełności wystarczą.

39. Nie oszukuj – ani przeciwnika, ani siebie
Fair play w bocci nie jest dodatkiem do przepisów. Jest w nie wbudowany, bo ta dyscyplina rozgrywa się na kilku metrach kwadratowych, w ciszy, często bez sędziego stojącego nad każdą bilą. Cały system opiera się na założeniu, że zawodnicy grają uczciwie także wtedy, gdy nikt nie patrzy.
Rzeczy, które na poziomie amatorskim zdarzają się zaskakująco często, a są zwykłym oszustwem: asystent zawodnika BC1 albo ramp operator BC3 zerkający na boisko zamiast siedzieć tyłem; skinienie głową, mruknięcie, „podpowiedź” gestem; poprawienie ustawienia bili przy okazji ustawiania rampy lub wózka; zagranie poza kolejnością; przeciąganie czasu, gdy prowadzimy; kwestionowanie oczywistego pomiaru po to, żeby wytrącić przeciwnika z rytmu.
Osobna kategoria to sprzęt. Bile muszą przejść kontrolę i mieścić się w specyfikacji, a wszelkie „domowe” sposoby na zmianę ich twardości, wagi czy przyczepności — kleje, lakiery, detergenty, preparaty chemiczne — to nie spryt, tylko dyskwalifikacja. Szerzej pisaliśmy o tym w punkcie 33.
Większość z tych zachowań nie bierze się ze złej woli. Biorą się z przekonania, że to drobiazg, którego nikt nie zauważy. Problem w tym, że w bocci drobiazg jest całą grą – centymetr decyduje o punkcie.
Ale jest też druga strona fair play, o której mówi się rzadziej, a która wiąże się bezpośrednio z poprzednim punktem. Najczęściej oszukujemy samych siebie.
Rzut, który nie wyszedł, powtarzamy „dla treningu” i zapisujemy dopiero ten drugi. Serię, która poszła fatalnie, pomijamy, bo „to nie był prawdziwy test”. Liczymy trafienia, a nie liczymy prób. Zaokrąglamy odległość na swoją korzyść, bo przecież i tak mierzymy na oko.
Efekt jest zawsze ten sam: dane opisują zawodnika, który nie istnieje. Trenujemy jego słabe punkty zamiast własnych i dziwimy się, że na zawodach wychodzi coś zupełnie innego.
Dlatego uczciwość wobec samego siebie nie jest kwestią charakteru, tylko warunkiem skutecznego treningu. End wygrany dzięki nagiętej zasadzie nie uczy niczego. Seria zapisana wybiórczo nie mówi nic o postępie. A zawodnik, który potrafi zapisać swoje najgorsze wyniki dokładnie tak samo jak najlepsze, po kilku miesiącach wie o swojej grze więcej niż ktoś, kto trenował dwa razy więcej.
W bocci liczy się nie to, ile rzutów wykonałeś. Liczy się to, czy wiesz, jak naprawdę wyglądały.

40. Największy błąd: granie każdej bili osobno
Wszystkie trzydzieści dziewięć opisanych wyżej błędów można właściwie sprowadzić do jednego.
Nie graj sześciu rzutów. Graj jeden end sześcioma bilami.
Bila numer jeden wpływa na możliwości bili numer dwa. Druga zmienia trzecią. Po każdym zagraniu przeciwnika układ trzeba ocenić ponownie.
Precyzja pozwala wykonać zamierzone zagranie. Taktyka odpowiada na ważniejsze pytanie: jakie zagranie w ogóle warto wykonać? A świadomy trening pozwala sprawdzić, czy rzeczywiście stajesz się w tym lepszy.
Najlepszym sposobem na poprawę gry nie jest więc wyłącznie wykonywanie coraz większej liczby rzutów. Trzeba nauczyć się rozpoznawać zagrania, których nie należy wykonywać, analizować przyczyny błędów i trenować właśnie te elementy, które ograniczają naszą grę.
Bo w bocci mecz bardzo często przegrywa nie zawodnik, który wykonał mniej perfekcyjnych rzutów. Przegrywa ten, który wcześniej zużył swoje bile na niewłaściwe problemy.
Polecane produkty
Czytaj także
Powiązany sprzęt i poradniki
🛒 Sprzęt do boccii polecany do tego poradnika
Rampa do boccii Prolimpic Mustang LX2 – rynna BC3 Pierwotna cena wynosiła: 13 900,00 zł.10 900,00 złAktualna cena wynosi: 10 900,00 zł.
Case na rampę do boccii Prolimpic Mustang / Rhino / T-Rex Pierwotna cena wynosiła: 1 590,00 zł.1 558,20 złAktualna cena wynosi: 1 558,20 zł.
Rampa do boccii Prolimpic T-Rex – rampa paralimpijska BC3 Pierwotna cena wynosiła: 24 900,00 zł.17 000,00 złAktualna cena wynosi: 17 000,00 zł.
Rhino Ramp – profesjonalna rampa do gry w boccie od Prolimpic Pierwotna cena wynosiła: 5 300,00 zł.4 500,00 złAktualna cena wynosi: 4 500,00 zł.



Dodaj komentarz